Cipeczki

 

 

To też zaraz po powrocie miałam zamiar to nadrobić, ale nie miałam specjalnych planów, poza „stałym fragmentem gry”. Tym stałym fragmentem gry są moje wizyty w środy w zakładzie kosmetyczno – rekreacyjnym. Jak się zastanowiłam, to chodzę tam już 10 lat, a od ośmiu lat pracuje tam Marek masażysta. On dba o to, abym była odpowiednio „rozciągliwa”. To też kiedy tylko weszłam do Zakładu Karolcia poinformowała mnie, ze Marek ma dla mnie niespodziankę. Za nim jednak poszłam do Marka ona zajęła się moją twarzą, szyją i ramionami. Kiedy skończyła natychmiast wpadam do przygotowanej wanny, jest to pierwsza faza masażu, rozgrzewająca. W momencie, kiedy Marek uzna, że jestem odpowiednio rozgrzana, przenoszę się na stół i tam zaczyna się wygniatanie i rozciąganie mojego całego ciała. Ponieważ Marek zastosował taką procedurę, to na początku, po tej kąpieli, chyba dla pozoru zakładałam jakieś małe majteczki. Ale po pewnym czasie z tego zrezygnowałam, wychodząc z założenie, że on nie takie „ciała” widuje. Ta moja nagość chyba spowodowała, że ładnych kilka lat temu, moim zdaniem był to rok 2003 doszło między nami do pierwszego zbliżenia po masażu. Doszło do pierwszego i tak już zostało po dziś dzień. Każdy masaż u niego kończy się zbliżeniem. To też po swoim powrocie z tak „postnego” urlopu, nie mogłam się doczekać tego z nim zbliżenia. Tym razem jednak była poważna zmiana. Przeszłam do pokoju Marka, jak zwykle polecił mi wejść do wanny, po ok. 10 minutach poprosił mnie, abym wyszła, szybko mnie wytarł i zaprowadził do pomieszczenia masażu. Patrzę, a tam stoi dosyć wysoki, ładnie zbudowany młody chłopak ubrany w białą podkoszulkę i białe spodenki. Marek poinformował mnie, że jest to Artur, student IV roku studiów magisterskich na kierunku „Fizykoterapia, Masaż Leczniczy i Relaksacyjny”, który u nich w zakładzie od początku kwietnia do końca czerwca odbywa praktykę. Dlatego dzisiaj będę masowana przez nich dwóch, to znaczy Marek będzie mnie masował, pokazując określone zasady, a on ma je naśladować. Położyłam się na brzuchu i zaczęło się. Zaczęli mnie masować od stóp, następnie łydki, uda i pośladki. Leżąc na boku obserwowałam twarz Artura i widziałam, że jest mocno zdziwiony, kiedy Marek przesunął ręcznik powyżej bioder i ukazała się w całej okazałości moja pupa. Ale skończyli tą stronę, obróciłam się na plecy, patrzę, a Artur nie może oderwać wzroku od mojej kompletnie wydepilowanej cipki. Tym razem zabrali się od ramion, tułów, długo nie wiedział, co ma zrobić z moimi piersiami. Aż mu Marek wolno pokazał zasady masowania piersi od dołu i trzeba przyznać, że mu to szło nieźle, bo brodawki natychmiast zrobiły się jak balony. Później przenieśli się na kończyny dolne, bardzo dokładnie Artur rozmasowywał mi palce u nóg, widać było, że ma opanowane wszystkie zasady teoretyczne, dalej łydka, kolana, no i uda. Ugięłam nogę w kolanie, aby mógł swobodnie rozmasowywać mi udo, ale tym sposobem ukazała się w całej swojej krasie cipka. Masował udo, ale co jakiś czas kontem oka spoglądał w to miejsce. Marek przeniósł się na masaż brzucha, polecając Arturowi przejście na druga stronę stołu i dokończenie masowani mi drugiego uda. Kiedy przechodził w poprzek stołu celowo szerzej rozsunęłam nogi, aby lepiej widział tę moją „szparkę”. W pewnym momencie Marek uznał, że już jestem wystarczająco rozmasowana. Usiadłam na stole i patrząc na Artura, stwierdziłam, że należy mu się nagroda za to, że tak dokładnie mnie rozmasowywał. On spojrzał na mnie, nie bardzo wiedząc, o co mnie chodzi, ale ja widziałam, jak ma pełno w tych spodenkach. Marek dyskretnie wyszedł, ja podeszłam do niego, kładąc mu rękę na rozporku. Dotknęłam, a tam twardziel, jak trzeba. Stwierdziłam, odepnij ten guzik, bo Ci za chwilę rozerwie spodenki i zanim zdążył pomyśleć, już mu je rozpięłam, zsuwając w dół. Miał na sobie jeszcze szorty, więc poleciłam mu, wyskakuj z nich i chodź do mnie. Wstałam zrobiłam kilka kroków w bok. Na podłodze leżał klasyczny materac gimnastyczny do ćwiczeń, rozłożyłam na nim ręcznik, po czym sama też się na nim rozłożyłam, rozsuwając szeroko nogi. Na szczęście nie miał już wątpliwości, po co to robię i praktycznie za chwilę już był we mnie. Nazwałam to opowiadanie „Zajączek”, bo jak zając, jak mnie tylko wypełnił, a o dziwo, zupełnie nieźle go poczułam, to z taką prędkością zaczął się we mnie wbijać, jak by go gdzieś gonili. Nie reagowałam, bo było mi dobrze, ale to jego „zajęczenie” trwało wyjątkowo krótko, spojrzał na mnie, ja kiwnęłam głową i już się we mnie spuszczał. Opadł na bok, mocno dysząc, a ja unosząc się na łokciu, popatrzyłam na niego, pogładziłam jego czerwoną twarz, mówiąc mu, było dobrze, tylko gdzie się tak spieszyłeś. Uśmiechnął się tylko i całym ciąłem opadł płasko na materac. Ja wstałam, poszłam się umyć, a wracając zaprosiłam do pokoju Marka, kiedy wszedł, dałam mu mocnego całusa, sprawdzając przy tym stan jego podniecenia, był dobry. Wówczas powiedziałam do Artura, zostań i zobacz, jak to robi dojrzały mężczyzna, po czym ułożyłam się na tym samym materacu, ale w pozycji na kolanach. Marek wszedł we mnie bez problemów, po czym zaczął się systematycznie we mnie wbijać, zachowując właśnie odpowiedni, powolny rytm. Stopień wypełnienia mnie i odgłos odbijanych od siebie bioder powodował narastający we mnie stopień podniecenia, a osiągnięcie przez niego szczytu skwitowałam bardzo głośnym jękiem. Opadliśmy oboje na materac, wyrażając swoim uśmiechem pełnie zadowolenia. Artur stał z boku bacznie nas obserwując, więc widząc to pozbierałam się, umyłam i wróciłam do pokoju masażu. Podeszłam do Artura i dając mu ciepłego buziaka w policzek, spytałam – jak Ci się podobało ? Za nim zdążył odpowiedzieć, wsunęłam mu rękę w spodenki. Niewiele tam w tym momencie było. Szybko rozpięłam je, zsunęłam, przyklękłam i zaczęłam go pieścić ustami. Nie był taki „zielony” wiedział, o co chodzi. Kiedy ja tak pieściłam ustami Artura, Marek przyklęknął obok mnie, wsunął mi rękę między nogi i zaczął pieścić moją łechtaczkę. To spowodowało bardziej intensywne moje pieszczoty Artura i zaczęły one dawać oczekiwany efekt. Czując, że jest już odpowiednio sztywny, odsunęłam się od niego, wystawiając w jego stronę pupę. Trochę doświadczenia miął, bo pomagając sobie trochę ręką, wprowadził tego swojego kutasika we mnie i zaczął mnie wypełniać. Szło mu zupełnie dobrze, czułam go mocno w sobie. Trzymając mnie za biodra w pewnym momencie zaczął przyspieszać, więc lekko odwróciwszy głowę w jego kierunku powiedziałam – nie spiesz się. Na moment się zatrzymał, po czym, można powiedzieć wolno i spokojne zaczął się we mnie wbijać.